RocketTheme Joomla Templates
     
II Festiwal Kultury Wczesnośredniowecznej Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu

Piątek: Przybycie

Persival
Występy zespołu Percival były jedną z największych atrakcji imprezy
Kliknij, aby powiększyć
Czarne burzowe chmury od popołudnia sunęły leniwie nad Wartą. W oddali grzmiało, gdzieniegdzie błyskało i wszystko wskazywało na to, że Festiwal tonąć będzie w deszczu, a jego uczestnicy w błocie. Te nasze najgorsze obawy pod wieczór zaczęły się sprawdzać. Nabrzmiałe wodą niebo pękło i zaczęło lać. Rzecz jasna nam – organizatorom – skwasiło to humory. Zaproszone drużyny, które zaczęły przybywać, także nie miały tęgich min... Wiadomo, nie ma nic gorszego niż rozbijanie namiotów w ulewie. Na szczęście wieczorem Perun zlitował się nad nami i rozpędził chmury. Zapewne pomogło tu powtarzane przez Dobrogosta prasłowiańskie zaklęcie "Przetarło się!". Udało się rozpalić ogniska, wysuszyć ciuchy i porządnie rozbić obozowisko. I – chociaż wyda się to nieprawdopodobne – ulewa nie zamieniła terenu festiwalu w grząskie bagnisko.

Świetna impreza w towarzystwie zacnych ludzi to zawsze czysta przyjemność Wspaniała atmosfera, jedzenia do bólu... Samo miejsce również pierwsza klasa! Po trzykroć sława organizatorom!!!
Kowal Einar, wypowiedź z Halli

Zaproszeni uczestnicy

  • Drużyna Wojów Grodu Wałcz
  • Grupa Historyczna Midgard z Wałcza
  • Drużyna Wikingów Nidhogg z Braniewa
  • Kram Bera z Poznania
  • Kram Janettee z Poznania
  • Anter - kuźnia wczesnośredniowieczna
  • Einar - kuźnia wczesnośredniowieczna
  • Drużyna Słowiańska Warcianie
  • Drużyna Książęca Grodu Grzybowskiego
  • Ulf Ragnarsson Hird
  • Percival - zespół muzyki dawnej
  • Bractwo Wojowników Kruki
  • Nordelag
  • Dziesiątka Chruściela
  • Yggdrasill Hird
  • Drużyna Grodów Czerwieńskich
  • Arkona
  • Lellum Polleum z Gniezna
  • Wolna Grupa Cytadela
  • Leszek Łucznik
  • Wolny Kmieć Jacek z przychówkiem

Sobota: Bitwy i zmagania

Persival
Nie zabrakło widowiskowych zmagań wojów.
Kliknij, aby powiększyć

Sobota stała pod znakiem bitew i zmagań. Któż by je wszystkie spamiętał, a co dopiero spisał. Zatem ograniczmy się do przytoczenia najważniejszych faktów i przedstawienia zwycięzców. Tak zatem przeprowadzony został turniej bojowy wojów. Walki były ciężkie, jako że wojownicy walczyli do 10 trafień z tym, że trafienie w głowę liczyło się potrójnie, w korpus – podwójnie, zaś w kończyny normalnie. W zmaganiach tych najlepszy okazał się Grimmar z Kruków. Warto podkreślić piękny gest, na jaki się zdobył – swoją wygraną, a był nią anterowy hełm – przekazał koledze z drużyny. Mówimy zatem: Sława Grimmarowi.

Turniej łuczniczy, który prowadził i sędziował pan Leszek, budził nie mniejsze emocje. Po zaciętych zmaganiach w strzelaniu do tarczy zwyciężyła Drużyna Grodu Wałcz. Sława.

Aby dać możliwość wykazania się płci nadobnej, Sandromira przygotowała i przeprowadziła Bieg Niewiast. Jako że piszący te słowa należy do płci brzydkiej, musi stwierdzić, że podczas tych zmagań było na czym oko zawiesić, oj było. I aż człowiek zazdrości Bolko Dzikowi, który podczas tych zawodów musiał czuć się jak manekin z reklamy Axe... Bogowie, jak te dziewczyny na niego leciały. Nic to, że tylko po to, aby przewiązać go pasem... Nic to.... Ech, Bolko, Bolko.... Konkurs ten wygrała Eilff z Ulf Ragnarsson Hird.

Po tych wszystkich zmaganiach przyszła kolej na bitwy. Wodzami drużyn zostali mianowani Wojan i Pucian, którzy losowo wybrali swoje zastępy spośród zgromadzonych wojów. Walki były zacięte i – co warto podkreślić: uczciwe – trafieni walili się na ziemię aż miło i nikt nie usiłował bawić się w nieśmiertelnego. Było to miłe. Cała reszta zresztą też...

Sobota wieczór: Relikwie św. Eustachego

Persival
Leśne zmagania bardzo przypadły wojom do gustu.br />Kliknij, aby powiększyć

Nie dane było jednak odpocząć wojom po walce, oj nie. Ledwo drużyny zeszły z pola, ledwo dotarły do obozu, ledwo kombatanci wlali w zaschnięte gardła zimną wodę, a już przyszło im się zmierzyć z nowym zadaniem. Zastęp Wojana szybkim marszem udał się do pobliskiego lasu, gdzie przygotował zasadzkę. Pucian zaś i jego drużyna dostali zadanie, aby eskortować przez ten zagajnik grupę bogobojnych mnichów i tragarzy niosących relikwiarz ze szczątkami świętego Eustachego i nie dopuścić, aby relikwie wpadły w łapy bandy zbójców. Aż miło było patrzeć z jakim zapałem obie drużyny zabrały się za wykonanie tego zadania.

Pucian zebrał swoich ludzi w jeden mocny oddział i wkroczył do lasu. Wiedział, że gdzieś tam w gęstwinie czai się wróg, lecz nie spieszył się. Wysłał przodem trzech szybkonogich zwiadowców, dwóch lekkozbrojnych pozostawił w do pilnowania tyłów, zaś ciężkozbrojnymi obstawił tragarzy, po czym powoli ruszył krętym traktem przez las.

Persival
Słowiański zwiadowca na czatach
Kliknij, aby powiększyć

Wojan podzielił swoich wojowników na dwa oddziały, zaczajone w głębi zagajnika po obu stronach traktu i czekał. Już po chwili dostrzegł przedzierających się przodem zwiadowców wroga. Oni również dostrzegli wroga i stało się jasne, że jeśli karawana pójdzie dalej traktem, wpadnie w kleszcze i zostanie zaatakowana z dwóch stron. Na szczęście zwiadowcy dostrzegli pewien błąd w rozstawieniu przeciwnika. Kilkanaście metrów od traktu rosło długie pasmo młodych sosen, na tyle gęstych, że było niemożnością przedrzeć się przez nie. Gdyby karawanie udało się za nie skryć, odgrodziła by się od obu wrogich oddziałów. Szybko wydano rozkazy. Zwiadowcom nakazano, aby spróbowali przedrzeć się bez nawiązywania walki na tyły wroga, karawana zaś biegiem ruszyła za linię drzew. Plan, chociaż ryzykowny, powiódł się. Odgrodzona od wroga gęstwiną karawana mogła być teraz zaatakowana jedynie od przodu, zaś zwiadowcy posłuszni rozkazom wprowadzili sporo zamieszania wśród przeciwników. Nie wdawali się w niepotrzebną walkę, uciekali przed atakującymi ich wojownikami, by po chwili sami ich gonić. Związali tak we trzech dziesięciu wrogów, przez co Wojan nie mógł rzucić wszystkich swoich sił na karawanę. A ta – trzeba przyznać – przeżyła kilka ciężkich chwil. Wściekły atak Wojanowych zabijaków odepchnął obrońców i zmusił ich do pozostawienia na chwilę bez ochrony mnichów i tragarzy, a także bezcennego pakunku. Zbóje wykorzystali to natychmiast i Bogu ducha winni wieśniacy i zakonnicy w mgnieniu oka zostali wymordowani. Na ten widok Pucian skrzyknął swoich i przeszedł do kontrnatarcia, kładąc trupem napastników. Widząc to, zwiadowcy również ruszyli do walki. Wzięci w z dwóch stron napastnicy nie mieli szans i szybko zostali wycięci w pień.

Jako, że nie stało już tragarzy, wojownicy sami chwycili płozy z relikwiarzem i szczęśliwie donieśli je do celu. Tam św. Eustachy sprawił swój największy cud. Po otwarciu relikwiarza okazał się on być pełen płynnego bursztynu o mocno chmielowym smaku, którym to napitkiem zwycięska drużyna honorowo podzieliła się ze swoimi przeciwnikami. I tak oto skończyła się przygoda...

Sobotnia noc: Koncert i uczta

Kiedy wojownicy toczyli ciężkie boje w lesie, obóz rozbrzmiewał muzyką. To zespół Percival dawał koncert i grał jeszcze, kiedy wojowie powrócili. Wnet zaraz Bolko Dzik zrzucił pancerz i puścił się z białkami w tany. Oj, Bolko, Bolko... Ponieważ trudno nam się pisze o muzyce, zatem – kto zespołu nie zna, niechaj czym prędzej wejdzie na stronę zespołu, gdzie można ich utworów posłuchać.

Koncert był ostatnim punktem sobotniej imprezy, toteż wnet publiczność opuściła obóz. Można było zacząć przygotowania do uczty. Oj, była to biesiada jakich mało! Piwo, miód i gorzałka lały się strumieniami, a stoły uginały się pod ciężarem mis pełnych mięsiwa, kaszy i innych przysmaków. Tutaj przyznać trzeba, iż biesiadnicy znali i przestrzegali prasłowiańskiego prawa, że „alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w największych ilościach”. I chociaż nikt sobie trunków nie żałował, to i nikt nie był spity, nikt też następnego dnia nie miał kaca.... Ani chybi św. Eustachy to sprawił.

Niedziela: Zabawy

Persival
Zabawy plebejskie były bardzo emocjonujące.
Kliknij, aby powiększyć

Niedzielne przedpołudnie stało pod znakiem zabaw drużynowych, prowadzonych przez Radzimira i Ulfa Ragnarssona. Konkurencje, jakie powymyślała ta dwójka, były szalone i niezwykle pasjonujące zarazem. Zaczęło się mocnym uderzeniem od wyścigu uzbrojonych i opancerzonych wojów. Jako, że podczas biegu dozwolona była walka, wyścig był niezwykle emocjonujący. Następną konkurencją było niesienie opancerzonego wojownika w pełnym ekwipunku łącznie z tarczą (w tej roli znowu Bolko, czyli jakieś 120kg wagi), później dziurawymi naczyniami drużyny musiały napełnić beczkę wodą niesioną z Warty, zaś na sam koniec urządzono rzut toporem do celu. Zmagania wygrała drużyna Ulfa Ragnarssona, otrzymując w nagrodę cztery sarnie skóry. Drugie miejsce i nagrodę pocieszenia zdobyła ekipa z Wałcza (podczas napełniania beczki wręcz zdeklasowali rywali).

Niedziela: Inscenizacja i wykład

Po południu główną atrakcją była przygotowana przez Drużynę Słowiańską Warcianie inscenizacja słowiańskiego święta plonów, oparta na przekazie Saxo Gramatyka oraz najazd na słowiańską wioskę oraz zniszczenie pogańskiej świątyni. Następnie ku uciesze licznie zgromadzonej publiczności wojowie stoczyli kilka zaciętych bitew. Imprezę zakończył wykład dr Jacka Wrzesińskiego pt. Wikingowie w państwie pierwszych Piastów, na podstawie znalezisk archeologicznych z Ostrowa Lednickiego.

Specjalne podziękowania dla

  • Dobrogosta
    Dyrektor Muzeum Zamek Opalińskich w Sierakowie, nasz przyjaciel, a jednocześnie główny organizator i dusza festiwalu, w który włożył sporo pracy i serca. Gdyby nie on, nie było by wczesnośredniowiecznych imprez w Sierakowie.
  • Marzeny i Magdy
    Dwie cudowne kobiety, które zarządzały całym zapleczem festiwalu, jego nagłośnieniem, reklamą, czuwały nad programem i robiły wszystko, aby impreza się udała. Gdyby ich nie było, pewnie utonęlibyśmy w chaosie. Ot, co znaczy kobieca ręka...
  • Radzimira, Belizara i Randorfa
    Podobno nie ma ludzi nie zastąpionych, ale patrząc na Radzimira, Belizara i Randolfa zaczynamy w to wątpić. Gdyby nie oni, impreza zapewne by się nie odbyła. Zajmowali się wszystkim – od przygotowania terenu, poprzez utrzymywanie porządku i organizację, na wysprzątaniu po festynie kończąc. Takich dwóch jak ich trzech to nie ma ani jednego.
  • Airam, Zoe, Sandry
    Trzy kobiety, bez których wszyscy chodzili by głodni. Wzięły na siebie przygotowywanie posiłków, dbały o porządek i organizację, pilnowały aby nikomu nic nie brakowało. Doprawdy ciężki byłby nasz los, gdyby nie one.

Wielkie podziękowania dla wszystkich, którzy wsparli organizację imprezy

  • Starostwo Powiatowe w Międzychodzie
  • Urząd Gminy Sieraków
  • Bank Spółdzielczy Pojezierza Międzychodzko-Sierakowskiego
  • Kancelaria Ubezpieczeniowa ELAVIT - Czesław Jóźwiak
  • Hurtownia Mięs i Wędlin - Maria i Przemysław Góźdź
  • Zakład Rzeźnicko-Wędliniarski - Robert Hoffmann
  • Anna i Adam Brzezińscy
  • Anna i Marek Sroka
  • Sierakowski Ośrodek Kultury
  • OSP Sieraków
  • Stado Ogierów Sieraków
  • Przedszkole im. Przyjaciół Książki w Sierakowie
  • Gościniec "Hubertus"
 

Festiwale historyczne

III Festiwal
II Festiwal
I Festiwal